babki wielkanocne 291
Zdjęcie: FreePik

Ach te baby!

Wielkanocne baby zna każdy z nas. Są poniekąd jednym z najważniejszych elementów tradycji wielkanocnej. Co więcej – ich smak jest powalający. Kojarzą się nam z wiosną, Wielkanocą, rodzinnym czasem, pysznymi wypiekami naszych babć i mam. Mają w sobie wszystko to, czego tak bardzo potrzebujemy w tym szczególnym czasie. Uosabiają również wielką troskę, jaką możemy być przez kogoś otoczeni, wszak – upieczenie dobrej baby jest sztuką. Popularność wielkanocnych bab jest tak wielka, że w każdym domu znajdziemy inny przepis. Jedni stosują bardzo wiele żółtek, inni zaś – stawiają na dobrze ubite białka. Niektóre są przyjemnie wilgotne, pozbawione dodatków, niektóre pod chrupiącą skórką skrywają bogactwo bakalii. Nie zdradzę Wam tajemnicy udanej babki, bo sam jej nie znam, a za każdym razem postępuję inaczej. Jest jednak kilka czynników, na które warto zwrócić uwagę przy jej wyrobie. To kwestie, które wpłyną na efekt końcowy, a ich przestrzeganie powinno zagwarantować nam sukces. Tylko dlaczego „powinno”? Cóż, wiecie jak to jest: gotowanie (w tym również pieczenie) to proces, bywa uciążliwy. A to piana z białek nie taka, a to grudki się zrobiły, albo, o zgrozo – drożdże odmówiły posłuszeństwa. Wszyscy przerabiamy to co jakiś czas. Trzymam kciuki, żeby się udało. Mnie się ostatnio udaje!

Bicie piany – wskazane!

Drożdże są najlepszymi przyjaciółmi dobrego cukiernika. Jednak tylko te dobrej jakości. W ich kwestii jestem tradycjonalistą. Polecam Wam szczególnie te świeże, w kostce, które kupicie niemal wszędzie. Nie wynika to z moich złych wspomnień związanych z tymi instant, w saszetkach, wręcz przeciwnie. W sytuacja kryzysowych sam z nich korzystam. Wolę te świeże, bo lubię poczuć zapach drożdży w swojej kuchni, zobaczyć jak pracują, ubrudzić sobie nimi ręce. Wtedy znacznie bardziej czuć, że tworzy się coś nowego, niepowtarzalnego.

Po pierwsze – piana. Dobrze ubita, zgodnie ze wszelkimi prawidłami. Jakimi? Przede wszystkim należy zachować niemal laboratoryjną czystość. Chodzi o to, żeby naczynie, w którym powstanie piana, było czyste jak łza. Najlepiej jest przetrzeć je sokiem z cytryny lub wacikiem lekko zwilżonym octem (lekko!). Po chwili zapach zniknie, a resztki wszelkich tłuszczy zostaną rozpuszczone. Białka należy bardzo dokładnie oddzielić od żółtek. Szczypta soli pomoże ubić sztywną pianę. Czym? Ja robię to mikserem, inni specjalną ubijaczką. Zasada jest jedna – musicie wprowadzić do białek jak najwięcej powietrza. Czas? Tradycyjnie, tak „na oko”!

Zdjęcie: FreePik
babki wielkanocne jajka
Zdjęcie: FreePik

Słodkie rozważania

Cukier to niby sprawa dość oczywista, nad którą nie warto rozwodzić się zbyt długo. A jednak! Warto wspomnieć o tym, że powinien być drobny. Oczywiście, wiele osób dodaje zwykły, biały kryształ. Nie ma w tym nic złego. Cukier puder sprawi, że babka będzie bardziej aksamitna. W żadnym wypadku nie będzie przyczyną ewentualnej porażki. W marketach znajdziecie najróżniejsze rodzaje cukru o całkowicie odmiennych rozmiarach kryształków. Najlepszy będzie stary, poczciwy cukier puder. Ja mielę swój w małym, elektrycznym młynku. Nie warto przepłacać.

Forma. Też sprawa oczywista, niestety nie każdy ową formę do wypieku wielkanocnej baby posiada. Warto w nią zainwestować. Babka to nie tylko ciasto o konkretnym składzie, to także jej kształt, znany niemal każdemu. Bez odpowiedniej formy baba staje się po prostu ciastem. Smacznym, ale to ciągle nie to! Jeśli już o tym mowa, to pamiętajcie o posmarowaniu formy tłuszczem, najlepiej olejem rzepakowym, którym nasączycie kawałek ręcznika papierowego. Dzięki temu będziecie mieli pewność, że nie przywrze. Nie używajcie do tego masła. Pod wpływem wysokiej temperatury traci swoje właściwości, spala się uwalniając szkodliwe dla naszego zdrowia substancje. Poczciwy, rafinowany olej rzepakowy świetnie się sprawdzi. Możecie użyć też innych tłuszczy o wysokich punktach dymienia (to znaczy takich, które spalają się w dużych temperaturach).

Drobne ulepszenia

Dodatki! Coś co lubimy najbardziej. Polewy, bakalie, posypki – Wasz wybór. Ja z reguły polewam babkę rozpuszczoną czekoladą deserową lub posypuję samym cukrem pudrem. I tak będzie wyglądać pięknie. Poza tym uwielbiam dodatki. Szczególnie bakalie, moim osobistym hitem są rodzynki. Rodzynki bywają jednak dość… kontrowersyjne. Każdy z nas zna kogoś, kto z uporem maniaka wyciąga je z pysznego sernika. Nic na To nie poradzimy, warto przeprowadzić wśród najbliższych ankietę na temat ich ewentualnej obecności w cieście.

Uff, nie jest tego zbyt wiele, ale kiedy przypominałem sobie swoje wszystkie porażki związane z babką wielkanocną, to zbiera się tego całkiem sporo. Upieczenie ciasta może i nie jest sztuką, ale stworzenie takiego wypieku, który wszystkim będzie smakował – to już wyczyn. Tego Wam życzę! Do kuchni marsz!

Copyright © 2019 Art Nuvo – Autor: Tomasz Mikuła “Ach te wielkanocne baby!”

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz